Szukaj na tym blogu

niedziela, 10 listopada 2013

Futsal: Trener AZS UW "Grajmy do końca a śmiejmy się po meczu"



Futsaliści AZS Uniwersytet Warszawski pokonali Constract Lubawa 6:1. Kontrast między drużynami był bardzo widoczny. Gospodarze zmuszeni byli do ataku pozycyjnego, natomiast goście nastawili się na obronę i Contre... tzn. kontre. Sobotni wieczór należał do Macieja Piwowarczyka, który "otworzył" wynik meczu, po czym dołożył jeszcze dwa gole. Po trafieniu dodali od siebie jeszcze: Grzegorz Och, Adam Grzyb i Jakub Mykowski. Gola dla drużyny gości zdobył Daniel Malinowski. Zapraszam na rozmowę z trenerem AZS UW- Rafałem Klimkowskim.   
  

Początek spotkania można porównać do partii szachów. Tym bardziej, że AZS grał w białych koszulkach a Constract w czarnych. Nawet kolorystycznie dopasowaliście się do tej strategicznej gry. Dodam tylko, że nie były to szachy błyskawiczne. 

(śmiech) Spodziewaliśmy się, że drużyna z Lubawy nie wyjdzie do nas wysoko i ustawi się blisko własnego pola karnego. Trzeba przyznać, że robili to bardzo skutecznie. My z uporem prowadziliśmy swoje akcje, czyli gdzieś do skrzydła a stamtąd do bramki było daleko. To był nasz duży problem. Nawet jak mieliśmy sytuacje to nie wynikały one z naszej dobrej gry pozycyjnej tylko z przechwytu piłki już wysoko na połowie przeciwnika, gdy rywale zaczynali akcje. Właśnie w ten sposób mieliśmy więcej sytuacji niż z naszej gry. Przełomowa na pewno była 15 minuta, gdy Maciej Piwowarczyk wygrał pojedynek „jeden na jednego” i uderzył z dystansu, dzięki czemu prowadziliśmy 1:0. Nie szło nam wtedy jako zespołowi, akcje się nie zazębiały tak jakbyśmy sobie wyobrażali ale w takich chwilach trzeba uruchomić indywidualne umiejętności i wziąć odpowiedzialność na siebie. Od tego momentu grało nam się lżej, bo przeciwnik musiał przyjąć inną taktykę a chyba nie był na to przygotowany. 

Może nie był przygotowany ale AZS wygrywając 4:0 oraz mając przewagę jednego zawodnika po czerwonej kartce dla Dawida Mederskiego, zamiast pokazać swoją wyższość i doświadczenie, to traci gola. Przez moment na pewnego rodzaju euforii i woli walki rywale mogą strzelić kolejne bramki. Tej końcówki mogliście uniknąć?

Mogę się tylko zgodzić. Może nam nie iść, możemy nie przyjąć piłki, źle ją poprowadzić, bo to jest normalne. Możemy też przegrywać pojedynki „jeden na jeden”, bo to jednego bo to też jest normalne. Jednak trzy ostatnie minuty, zamiast udowodnić kto był bezdyskusyjnie lepszym zespołem to wdaliśmy się… powiem krótko: to lekceważenie przeciwnika, bo tak to wyglądało z mojej perspektywy. Zamiast podkręcić tempo, strzelić jak najwięcej bramek to chcieliśmy zadowolić się tym co mamy. Zaczęła się zabawa, w złym tego słowa znaczeniu co kosztowało nas utratę bramki. Te minuty pokazały mi, że dalej jesteśmy zespołem, który musi uczyć się dojrzałości. Pracujemy nad tym już od kilku lat. Chciałbym, żebyśmy wyznawali zasadę „grajmy do końca a śmiejmy się po meczu”. Oczywiście gra ma sprawiać radość, mamy sobie przybijać „piątki”, motywować po dobrym lub gorszym zagraniu. Jednak nie możemy lekceważyć rywala. Komentarze, które słyszałem w trakcie meczu, chciałbym słyszeć po końcowym gwizdku. 


Jest to wasze drugie zwycięstwo z rzędu, na koncie macie też dwie porażki z zespołami uważanymi za faworytów grupy północnej. Jak trener ocenia powrót z koncepcji utworzenia I ligi podzielonej na dwie grupy, zamiast jednej centralnej która  funkcjonowała przed sezonem?

Chyba osoby które zarządzają futsalem, gdzieś się pogubiły. Uważam, że zaplecze Ekstraklasy to musi być silna liga, która daje alternatywę, najwyższej klasie rozgrywkowej. Ktoś kto awansuje, może stanowić jakiś potencjał w Ekstraklasie. Będzie tam nową jakością… Może na początku nie nową siłę, ale właśnie da nową jakość wśród ekip, które istnieją od wielu lat. Niestety teraz poziom zaplecza nie jest najwyższy a my z tym składem i doświadczeniem, możemy bić się o jak najwyższe lokaty. Wiadomo, jednak że I liga ogólnopolska to większe koszta. Dlatego, przydała by się pomoc władz przy szukaniu sponsorów, jeśli mamy promować futsal,  w całym kraju. Natomiast jeśli ligi mają być regionalne to, musimy chodzić po firmach i szukać sami.  W tym czasie kolejne kluby jednak upadają.  
              
Jak to jest z tym brakiem wsparcia. W Warszawie jest wiele jest lig halowych, była kiedyś Mazovia i nikt nie wspiera jedynego klubu futsalowego w Warszawie nawet przychodząc na mecze. Tylko niektórzy byli zawodnicy mają czas by przyjść na mecz. Jeżeli własne potencjalne środowisko nie będzie wspierało AZS UW, to ile czasu ta układanka wytrzyma? 

Z futsalem jest jak z przejażdżką w metrze. Wsiadasz i jesteś anonimowy. Niestety tak jest. Piłkarze grający na trawie, spotykają się na obiadach, kolacjach czy gdzieś na mieście. Nawet jeśli gdzieś przypadkiem miną się to kojarzą, że gdzieś ktoś grał. Jest możliwość porozmawiania, o jakimś meczu, gdy się grało przeciwko sobie albo o klubie do którego miało się trafić. Natomiast w futsalu jest tak, że jesteśmy tylko my i ledwo wiążemy koniec z końcem. Rywale mówią, że słabo gramy, inni że lepiej ale tak naprawdę jesteśmy tu jedyni. W tej grze jest to fajne, że potrzebujesz tu tylko czterech zawodników i bramkarza i chociaż mało osób o tym wie to uprawia ten sport ogromna rzesza ludzi. Może nie znają wszystkich zasad, ale już grają na hali i np. auty rozpoczynają "z nogi". Jestem przekonany, że w futsal nieświadomie gra więcej osób niż w piłkę nożną, przynajmniej na poziomie amatorskim. Też ubolewamy nad tym, że Ci którzy kończą grać na dużych boiskach nie przychodzą grać u nas, bo jest naprawdę przyjemnie.


Co uniemożliwia przejście z piłki nożnej do futsalu?

Zabrzmi to brutalnie ale są to pieniądze. Ja jestem zadowolony, że bez nich funkcjonujmy tyle czasu. Chwała za to wszystkim moim zawodnikom i dziękuje tym, którzy nas finansują, żebyśmy mieli na sprawy organizacyjne, czyli opłacenie wyjazdu i opłacenie sędziów. W takich sytuacjach i chwilach, ważna jest tylko motywacja. Pieniądze są dobre, ale jak się kończą to i kończy się zespół. U nas jest kilku facetów, którzy mimo braku finansów są dla siebie wsparciem.    

Dziękuję bardzo za rozmowę
Dziękuje. Zapraszam serdecznie na nasze spotkania w hali przy ul. Banacha.
              




      

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz